Towarzyskie Regaty RYN 2009

I Towarzyskie Regaty Żeglarskie Energetyków Ryn 2009 trwały 3 dni. Były to dni doskonałej zabawy, rywalizacji oraz szantowania, i to nie tylko dlatego, że gdy śpiewu nie ma Neptun się gniewa. Choć Z Neptunem żartów nie ma. Do Rynu pojechało 102 osoby. Pracownicy elektrowni, współmałżonkowie, ich dzieci, emeryci . Obok doświadczonych żeglarzy pływali i tacy, którzy po raz pierwszy weszli na jacht. Posmakowali przygody. Poczuli wiatr w żaglach. Pomysł, by zorganizować regaty we własnym gronie, dla energetyków, również z innych zakładów , zrodził się w ubiegłym roku, podczas regat organizowanych przez Radomski Okręgowy Związek Żeglarski. Już wtedy zorganizowania ich podjął się Zdzisław Gołda, od lat pływający nie tylko po Mazurach ale i polskich rzekach.

Zgłosiło się 14 załóg w tym 3 młodzieżowe. Zgłosili się wędkarze . Zawsze jest tak, że wśród żeglarzy są motorowodniacy i dla nich też przygotowane zostały zawody. Przez trzy dni sympatykom sportów wodnych towarzyszył członek Zarządu Stanisław Mariusz Potyra. Wszystkie biegi p. Prezes oglądał z wody, wspólnie z sędzią głównym. Uczestniczył w wieczorach szantowych i wspólnym grillowaniu. Wręczał dyplomy i puchary. Żeglarze pływali na jachtach do 6,5 m i większych. Odbyli 7 biegów w piątek i sobotę. Byłoby ich więcej lecz plany pokrzyżowała pogoda. Rzęsisty deszcz zmusił organizatorów do przerwania zawodów. No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, był czas na odpoczynek. Bo żeglowanie to nie tylko same przyjemności. Już po pierwszych biegach wiadomo było, kto wygra. Od początku prowadzili dwaj koledzy – Miłosz Brzozowski w klasie do 6,5 m a Dominik Ćmiel pow. 6,5 m.

Regaty Ryn2009-Zwycięzka załoga w klasie do 6,5m
Zwycięska załoga w klasie do 6,5m. Sternik Miłosz Brzozowski z pucharem w ręku

Regaty Ryn2009-Zwycięzka załoga w klasie pow. 6,5m
Zwycięska załoga w klasie pow. 6,5m. Sternik Dominik Ćmiel odbiera puchar od Prezesa Stanisława Potyry

W kategorii do 6,5 m II miejsce zajęła załoga Wiesława Krawczyka, a trzecie młodzież - z Emilem Szewczykiem na czele. Natomiast na jachtach pow. 6,5 m II i III miejsce zajęli weterani żeglarstwa Edward Jaskulski i Andrzej Sadowski. Proszę mi wierzyć, że obok pojawiającej się od czasu do czasu zdrowej rywalizacji wśród wszystkich załóg królował humor.

Wędkarstwo to też piękny sport. Sympatyków i uprawiających tę dyscyplinę sportu jest dużo w naszym zakładzie. W zawodach wzięło udział tylko 10ciu zawodników. Później okazało się, że całe szczęście.

Wędkarze
Wędkarze rozpoczynali połowy o godz. 0600

Rozpoczynali o godz. 0600 – łowili do 8.45 – póżniej następowało ważenie ryb i okazało się , że złowili w ciągu dwóch dni ok. 20 kg małych rybek, które, należało obrać, usmażyć. I zrobili to sami panowi. Pierwszego dnia, gdy łowili ukleję – czyszczenie tych maleństw zajęło im 3,5 godz. a oprawiali je w ramach koleżeńskiej solidarności we trzech. I tu bohaterem dnia okazał się Henryk KALBARCZYK. Z pomocą przybyli mu Jurek Luśtyk i Zbyszek Dzikowski Połów na drugi dzień był znacznie mniejszy, nie łowiono uklei. Ponad 3 kg złowił Sławek Sałaciński, nic dziwnego sędzia wędkarstwa, wieloletni wędkarz, pracownik ruchu, drugi był Artur Jakubiak a trzeci Jan Molenda. Różnice między nimi były naprawdę niewielkie

Oddzielny temat to wieczory – a więc wspólne grilowanie i śpiewanie. Po emocjach jakie dostarczały regaty, następowało podsumowanie dnia – sędziowie podawali wyniki a załogi dyskutowały o swoich wyczynach - błędach i trafnych decyzjach. Szanty przyciągają wszystkich, nie tylko żeglarzy, czy sympatyków piosenki żeglarskiej, ale także miłośników tańca. Wspaniałe wieczory zapoczątkował Piotrek Iwańczuk z Warszawy w środowisku znany jako Fajer.

Piotr Iwańczuk - Fajer
Piotr Iwańczuk - Fajer

Kolejny wieczór wypełnili nasi żeglarze – uczestnicy regat – Danusia Szewc oraz Radomiacy z Załogi Leszka Zembrzuskiego też energetycy tyle, że dziś losy rzuciły ich do Radomskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

Załoga Leszka Zembrzuskiego
Załoga Leszka Zembrzuskiego

Po szantach znany wszystkim szef związku pracowników zmianowych Darek Szewc zamienił się w dj. W sobotę grał i śpiewał z zespoł Kochankowie Sally Braun. Zabawa trwała niemal do białego rana.

Kochankowie Sally Brown
Kochankowie Sally Brown

Niemal, bowiem uczestnikom regat obowiązki nie pozwalały do rana. Niestety i tu jest minus całej zabawy - Rano trzeba wstać i na wodę, a tam nie ma żartów.